Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



06.12.2016

IEM zamiast VPN

baramundi Management Suite 2016 R2
03.12.2016

Ciągłość działania

Veeam Availability Suite 9.5
30.11.2016

Pod jedną flagą

No More Ransom
28.11.2016

Zahasłowani

G DATA Password Manager
23.11.2016

Wirtualizacja obrazów backupu

VirtualBoot dla vSphere
21.11.2016

Tajne przez poufne

UseCrypt
16.11.2016

Dozór z H.265

Panasonic WV-S1131/32
11.11.2016

Digitalizacja dokumentów i...

Xerox DocuMate 3125
10.11.2016

XII Konferencja PolCAAT'2016

22 listopada 2016 r. w Warszawie odbędzie się dwunasta konferencja PolCAAT, której...

Atak klonów

Data publikacji: 01-02-2013 Autor: Bartosz Bielawski

Przy uruchamianiu instalatora Windows Server 2012 nie sposób nie zauważyć, że obecnie domyślną konfiguracją jest Server Core. Nie byłoby to możliwe bez narzędzi, dzięki którym brak interfejsu graficznego daje się w prosty sposób zrekompensować.

By zdecydować się na kolejny krok w stronę „bezzałogowego” serwera, Microsoft musiał najpierw zadbać, by serwer w tej wersji oferował administratorom narzędzia niezbędne do jego zarządzania. O tym, że leciwe już cmd.exe zadania tego raczej nie spełnia, łatwo się przekonać, instalując najstarszą wersję serwera wspierającą opcję „core” – Windows Server 2008. Sytuacja wygląda nieco lepiej w przypadku wersji następnej, dostępnej w Windows Server 2008 R2, między innymi dzięki możliwości dodania opcjonalnych komponentów: PowerShella w wersji 2 i PowerShell remoting.

 

Jednak dopiero Windows Server 2012, z domyślnie włączonym PowerShellem w wersji 3 i poprawionym remotingiem oferuje wymierne korzyści, jednocześnie niemal zupełnie eliminując wady poprzedników. Możliwości takich jednak nie byłoby, gdyby nie wizja człowieka uważanego za pomysłodawcę PowerShella. Kiedy nieco ponad 10 lat temu Jeffrey Snover stworzył Monad Manifesto i próbował forsować zawarte w nim rozwiązanie problemu zarządzania systemami Windows, był często postrzegany jako człowiek niespełna rozumu i ponoć wiele razy pytano go, która część słowa „Windows” go dezorientuje. Jak bardzo zmienił się stosunek środowiska do tej wizji, najlepiej oddaje fakt, że ten sam Jeffrey Snover piastuje od jakiegoś czasu pozycję Lead Architect dla Windows Server. Przy okazji chciałbym zachęcić do lektury wspomnianego manifestu. Nietrudno wyczytać w nim, co nas czeka w przyszłości, w kolejnych wersjach PowerShella: już dziś można dostrzec, jak konkretne założenia tam poczynione zostały wypełnione w poszczególnych, dostępnych wersjach tego produktu. Oczywiście używane dziś nazwy często różnią się od tych zawartych w manifeście, ale sama idea jest na ogół niemal identyczna z tym, co zostało w tym dokumencie zawarte.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2013 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"