Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



23.06.2020

PLNOG Online

PLNOG Online
23.06.2020

Nowe zagrożenie

Ramsay
23.06.2020

Chmurowe kopie

Veeam Backup dla Microsoft Azure
19.06.2020

Nowości w kontenerach

Red Hat OpenShift 4.4
19.06.2020

Analityka bezpieczeństwa

FortiAI
19.06.2020

UPS dla obliczeń edge

Schneider APC Smart-UPS
16.06.2020

Przemysłowe SD

Nowe karty Transcend
16.06.2020

Storage dla SMB

QNAP TS-451DeU
16.06.2020

Pamięć masowa

Dell EMC PowerStore

Moje produkty roku

Data publikacji: 02-12-2013 Autor: Michał Jaworski
Michał Jaworski
Autor: Fot. Archiwum własne

Kiedy zbliża się koniec roku kalendarzowego, zaczyna się ruch – jak u św. Mikołaja w Laponii – w interesie „produktów roku”. Drżą z emocji działy PR, grzeją się telefony redaktorów naczelnych.

Ludzie mający wpływ naciskają na stworzenie kategorii „najlepszy joystick duży lub bardzo duży dla osób leworęcznych poniżej czwartego roku życia”, bo w tej kategorii zaprzyjaźnionemu producentowi nikt nie podskoczy. Redaktorzy odpowiedzialni zastanawiają się, czy nagrodzić produkt, który świetnie się sprzedaje, ale używając go, nirwany się nie osiąga, czy może jednak obdarować nagrodą produkt, który jest fajerwerkiem pomysłowości i zaskoczył wszystkich z wyjątkiem działu finansów liczącego na przychody. Jednym słowem, zawierucha.

Przypomina mi się rzekoma odpowiedź sprzed kilku lat szefa komisji historycznej Chińskiej Akademii Nauk, który zapytany o efekty rewolucji francuskiej, odrzekł, iż zgodnie z powszechną opinią w Akademii, jest zdecydowanie za wcześ­nie, aby zacząć o tych skutkach dyskutować… No właśnie! Czy można dyskutować o nominacjach i nagrodach bez odpowiedniej perspektywy? Przyjrzyjmy się kilku produktom i technologiom, które – z pewnego oddalenia – zasługują na określenie Produktów-lub-Technologii-przez-duże-P-lub-duże-T. Oto subiektywny ranking.

Zacznijmy od nanotechnologii pozwalającej budować coraz bardziej złożone procesory i pamięci, które zużywają coraz mniej prądu. Gdyby nie te osiągnięcia, nasze notebooki miałyby ciągle rozmiar szafy, a po podłączeniu baterii działałyby przez parę minut. Co roku z serca łomotem czekam na informację, że z prawem Moore’a już koniec. I co? I dalej działa!

Dodajmy graficzny interfejs użytkownika. Gdyby nie GUI, informatyka pozostałaby domeną geeków zakochanych we wpisywaniu długich komend w linii poleceń. A tak wszyscy – nawet skończone techniczne fajtłapy – łażą wpatrzeni w ekrany małe, średnie i duże. I mażą brudnymi paluchami po wyświetlaczach. Mysz nie kojarzy im się z gryzoniem, zaś okna – te fizyczne – próbują zamykać za pomocą Alt+F4.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"