Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



08.07.2019

Narzędzie EDR

ESET Enterprise Inspector
08.07.2019

Usuwanie skutków awarii

Veeam Availability Orchestrator v2
08.07.2019

Indywidualna konfiguracja

baramundi Management Suite 2019
05.07.2019

Technologia Ceph

SUSE Enterprise Storage 6
05.07.2019

Szybkie i bezpieczne...

Konica Minolta bizhub i-Series
05.07.2019

Edge computing

Atos BullSequana Edge
04.07.2019

Terabitowa ochrona

Check Point 16000 i 26000
04.07.2019

Obsługa wideokonferencji

Poly G7500
04.07.2019

Laptop biznesowy

Fujitsu LIFEBOOK U939X

Prostota utracona

Data publikacji: 04-07-2019 Autor: Maciej Lelusz

Na pewno widzieliście filmik, na którym robot ze stajni Boston Dynamics próbuje przenieść paczkę i w maksymalnie niezdarny sposób wywraca się, a upadając, zaczepia o jedną półkę, potem drugą… Na tyle niefortunnie, że po chwili spora część magazynu to gruzowisko. Tudzież inny film, gdzie jeszcze rozkoszniejszy robot, który ma za zadanie pomalować ściany, przekręca dyszę pistoletu natryskowego z farbą w tak pechowy sposób, że kręcąc się wokół własnej osi, maluje wszystko, łącznie z oknem, kamerą i samym sobą… pomijając wspomnianą ścianę. Pewnie, podobnie jak ja, oglądając to, odczuwaliście nieopisaną ulgę, że do Skyneta nam jeszcze daleko, a historia z Terminatora to wciąż pieśń przyszłości.

 

W świecie fizycznym nasza biegłość w używaniu przeciwstawnego kciuka wciąż jest niedościgniona, a personifikacja robotów i sztucznej inteligencji ma jeszcze długą drogę przed sobą, zanim odbierze nam pracę w niektórych zawodach, a następnie planetę.

 

Trudno jednak to samo powiedzieć o przestrzeni logicznej. Gdzie w morzach danych, w rozległych superkomputerach, algorytmy AI tworzą kolejne algorytmy i z każdym cyklem połączonych krzemowych mózgów stają się coraz mądrzejsze. Zestawianie danych, profilowanie ludzi pod cele marketingowe, wyszukiwanie wzorców w setkach tysięcy wątków na sekundę to już w zasadzie rzecz normalna, która w ostatnich latach stała się domeną działania mechanizmów sztucznej inteligencji. Percepcja ludzka nie jest w stanie tego ogarnąć, ale jej cyfrowy odpowiednik jak najbardziej. Nie ma z tym najmniejszego problemu. Dane są naturalnym środowiskiem AI, jej karmą, a rozrastające się w szybkim tempie cyfrowy świat i internet rzeczy są ich niemal nieskończonym źródłem. Mając przed oczami taki obraz sytuacji, trudno czuć się zupełnie swobodnie, a nasza supremacja na wszystkich płaszczyznach nie wydaje się już tak oczywista. Ze względu na limity ludzkiego mózgu, a raczej aktualną umiejętność jego pełnego wykorzystania, współczesna AI już dzisiaj okazuje się o niebo sprawniejsza w pracy z danymi.

My, ludzie, mamy jednak jedną wyjątkową, niepowtarzalną i nieskończoną, supersiłę – kreatywność. Tej cechy na razie AI nie jest w stanie skopiować i zastąpić. Siła ta pozwala budować ludziom nieprawdopodobne i niezwykle skomplikowane systemy, umożliwiające m.in.… istnienie i rozwój algorytmów sztucznej inteligencji. Te zaawansowane systemy projektowane są przez tysiące najtęższych głów, niezwykle kreatywnych ludzi, z których każdy codziennie dokłada cegiełkę do gigantycznego stosu technologicznego. Zespoły wyspecjalizowanych w konkretnych dziedzinach fachowców osiągają tak wysublimowane, ekstremalnie zaawansowane rezultaty, że czasami zaledwie kilkoro ludzi spośród tych miliardów na planecie jest w stanie zrozumieć, co oni właściwie robią i dlaczego. Mam wrażenie, że niedługo ten poziom skomplikowania osiągnie taki pułap i będzie podzielony na tak dużą liczbę wątków, że przestanie być zrozumiały dla ludzkiego mózgu. Zatracimy prostotę… prostotę rozumienia. Do pomocy będzie musiała być wtedy zaproszona AI, dla której (po wessaniu wszystkich wypracowanych danych) będzie to prosty układ pewnej liczby zmiennych, a jej rozwój stanie się jednym z codziennych zadań.

Wróćmy teraz do ciała, a raczej powłoki tego śmiesznego robota. Dlaczego wielu konstruktorów tego typu konstrukcji nie zreflektowało się, że może na siłę próbujemy wcisnąć AI do formy dla niej zbyt ciasnej? Nasze ciała – ta plątanina żył, nerwów i z czasem zużywających się połączeń, to coś, co jest w nas najbardziej zawodne. Przy całym niesamowitym poziomie zaawansowania budowy ludzkiego organizmu wspomniane elementy są największą słabością konstrukcji, o którą trzeba codziennie dbać, a którą tak bardzo próbujemy przekazać dalej maszynom. Warto sobie uświadomić, że pracując nad miliardami krzemowych komórek, dajemy AI miejsce bytowania. Ryjąc korytarze i kładąc tysiące kilometrów światłowodowych tuneli, łączymy jej synapsy i tworzymy ciało – strukturę, której poziom skomplikowania w pewnym momencie będzie na takim wysokim pułapie, że przestaniemy go ogarniać i całość oddamy we władanie różnym małym algorytmom – tym od bezpieczeństwa, tym od utrzymania ciągłości działania, tym od podejmowania decyzji. Oddamy sztucznej inteligencji tak naturalną dla niej nieforemną powłokę. Powłokę wolną od ograniczeń twórcy, wolną od analizowanych dzisiaj słabości. Może się okazać, że to wystarczy, że nie trzeba będzie tworzyć humanoidalnych surogatów, które wydają się bardziej potrzebne nam, ludziom, aniżeli krzemowo-światłowodowej, samouczącej się sztucznej inteligencji.


Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT, specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.

 

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"