Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Prawo Moore’a – żywe czy martwe?

Data publikacji: 26-03-2020 Autor: Maciej Olanicki

Z okazji 50. rocznicy powstania Intel opublikował ranking swoich dziesięciu największych innowacji. Na drugim miejscu, wyprzedzając między innymi interfejs USB, układy wielordzeniowe czy Ethernet, uplasowało się prawo Moore’a. Ustąpić musiało jedynie procesorowej architekturze x86. Od kilku lat coraz częściej przebąkuje się jednak o tym, że prawo Moore’a jest martwe. Czy jesteśmy na to przygotowani?

 

Oczywiście sporym nadużyciem byłoby twierdzić, że prawo Moo­re’a jest bezsprzecznie martwe. Zarówno głosy za, jak i przeciw tej hipotezie są bardzo liczne, co wynika z samej specyfiki prawa Moore’a. Znacznie więcej ma ono wspólnego ze spostrzeżeniem, ewentualnie prawem empirycznym niż np. z prawem fizyki. W 1968 r. Gordon E. Moore, ówczesny szef działu badań i rozwoju w departamencie półprzewodników firmy Fairchild Camera and Instrument (współzałożycielem Intela został dopiero trzy lata później, wbrew powszechnemu przekonaniu, że to właśnie na łonie tej korporacji narodziło się prawo Moore’a), stwierdził: „złożoność minimalnego nakładu komponentów podwaja się co rok. Z pewnością można oczekiwać, że wskaźnik ten utrzyma się w najbliższym czasie, a może nawet wzrośnie”. Tendencja ta miała się utrzymywać przez co najmniej 10 lat, tak aby w 1975 roku liczba komponentów wynosiła już 65 tys. na układ.


Widać też, jak długą drogę przeszło to twierdzenie do postaci dzisiejszej, której zasadność coraz częściej się neguje. Aktualnie prawo Moore’a jest bowiem rozumiane jako podwajanie się liczby tranzystorów na układach scalonych co dwa lata – postać tę zaproponował w 1975 r. sam Moore. W bardziej liberalnych postaciach mowa nawet o dwukrotnym zwiększaniu mocy obliczeniowej w dwuletnich interwałach bądź o dwukrotnym zwiększaniu mocy obliczeniowej procesorów w równych odstępach czasu. David House, kolega Moore’a z Intela, oszacował natomiast, że wydajność mikroprocesorów będzie zwiększać się dwukrotnie co 18 miesięcy bez wzrostu konsumpcji energii. Mnogość wariantów prawa Moore’a pozostawia sporo miejsca na interpretacje, co szczególnie widoczne jest dzisiaj, kiedy coraz częściej zarzuca podwajanie mu się nieaktualność. Niemniej twierdzenie, że martwe jest prawo stanowiące o podwajaniu się wydajności procesorów co dwa lata, wzbudza sporo zastrzeżeń. Przede wszystkim dlatego, że Gordon Moore nigdy takiego prawa nie sformułował.

 

DYSKUSYJNE PRAWO


Prawo Moore’a nierozerwalnie związane jest z historią Intela, zwłaszcza w ostatnich latach. Korporacja od 2006 r. realizowała model Tick-Tock, w którym naprzemiennie dokonywała usprawnień architektury i miniaturyzowała litografię. Problem w tym, że około roku 2014 r. model ten przestał obowiązywać – kolejne cztery generacje układów, Core, Broadwell, Skylake, Kaby Lake i Coffee Lake, wyprodukowane zostały w 14-nanometrowym procesie technologicznym. W 2016 r. Intel potwierdził zmianę modelu na „Proces, Architektura, Optymalizacja”, który jak dotąd okazał się chybiony – nadal nie doczekaliśmy się miniaturyzacji procesu, zaś nacisk został położony na optymalizację, tj. redukcję konsumpcji energii oraz skalowanie wydajności przez mnożenie rdzeni i podbijanie częstotliwości ich zegara. Brzmi znajomo? Słusznie – z podobnymi problemami korporacja borykała się w epoce Pentium 4, których taktowanie sięgało niebotycznych 3800 MHz. Sześć lat po premierze 14-nanometrowych procesorów nadal nie doczekaliśmy się (nie licząc układów niskonapięciowych) zwiększenia liczby tranzystorów, co – przynajmniej według prawa Moore’a w zrewidowanym wariancie z 1975 r. – świadczy o jego nieaktualności.


Wątpliwości w tej kwestii nie ma wielu naukowców i branżowych ekspertów. Charles E. Leiserson, wynalazca topologii sieciowej fat tree i prekursor prac nad obliczeniami równoległymi i rozproszonymi, a zatem rozwiązań, bez których trudno sobie wyobrazić współczesne centra danych, stwierdził, że w 2020 r. w pełni jasne jest już, że prawo Moore’a jest martwe. Zauważa on, że decydujący w tej kwestii zawsze był wskaźnik tempa rozwoju, i nie ma wątpliwości, że nie utrzymujemy się już na nakreślonej przez współzałożyciela Intela krzywej ekstrapolacji. Wtóruje mu między innymi Horst Simon, zastępca dyrektora Lawrence Berkeley National Laborator, twierdząc, że w ciągu ostatnich trzech lat widać „swoistą stagnację”, zaś Thomas Wenisch, profesor Uniwersytetu Michigan, spodziewa się, że na dłuższą metę dotknie ona także takich obszarów, jak urządzenia mobilne, centra danych i autonomiczne samochody. O końcu prawa Moore’a przekonuje także wielu ludzi biznesu: dyrektor wykonawczy NVIDII, Jensen Huang, otwarcie stwierdził podczas zeszłorocznego CES-a, że podtrzymywanie prawa przy życiu nie jest dłużej możliwe.

 

[...]

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"