Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



20.07.2020

Baramundi

Pomoc w czasie pandemii.
20.07.2020

Stop infekcjom

CloudGuard
17.07.2020

Analiza zagrożeń

Kaspersky Threat Attribution Engine
17.07.2020

Strażnik danych

QGD-1602P
16.07.2020

Dysk przemysłowy

Transcend MTE352T
16.07.2020

Połączenie sił

Fugaku
16.07.2020

Brama bezpieczeństwa

Check Point 1570R
23.06.2020

PLNOG Online

PLNOG Online
23.06.2020

Nowe zagrożenie

Ramsay

Spojrzenie w przeszłość

Data publikacji: 16-07-2020 Autor: Piotr Wojciechowski

Pierwsze komputery nie miały dostarczać nam rozrywki, wyświetlać filmów czy służyć do komunikacji z osobą na drugim końcu świata. Ich zadaniem było wspomaganie obliczeń prowadzonych w ramach prac badawczych, przyspieszenie pracy inżynierów i naukowców czy liczenie rzeczy niepoliczalnych w akceptowalnym czasie dla człowieka. Komputerom w początkowej fazie ich coraz powszechniejszego wykorzystywania nie do końca ufano.

 

Z tym brakiem zaufania wiąże się między innymi niezwykła historia zmarłej pod koniec lutego matematyczki Katherine Johnson. Przez 35 lat związana była z amerykańskimi programami kosmicznymi prowadzonymi najpierw przez NCSA, a potem NASA. Była częścią zespołu kobiet, który nazywany był „ludzkim komputerem”. Kobiety zatrudnione w tym zespole zajmowały się rzeczywistym wykonywaniem obliczeń matematycznych niezbędnych do przeprowadzenia misji kosmicznych. Johnson zajmowała się między innymi wyliczaniem trajektorii lotu misji Freedom 7 w 1961 r., czyli pierwszej podróży Amerykanina na orbitę okołoziemską. Rok później, gdy NASA coraz częściej używała do wykonywania skomplikowanych obliczeń komputerów, Johnson sprawdzała ich poprawność! Astronauta John Glenn zagroził wręcz, że nie poleci, jeżeli Johnson osobiście nie sprawdzi wyników. Dzięki swoim zdolnościom i reputacji przyczyniła się do zbudowania zaufania do nowoczesnej techniki, jaką stanowiły wtedy komputery, co niewątpliwie wpłynęło na skalę i szybkość zdobywania przez nie coraz większego zaufania.


Nie każdy wie, że jeden z ojców internetu miał polskie korzenie. Paul Baran, bo o nim mowa, był z jednej strony wizjonerem, który przewidział takie usługi, jak zakupy przed ekranem komputera, a z drugiej wynalazcą i naukowcem, który już w latach 50. opracował system komutacji danych, czyli podwaliny dzielenia strumienia danych na pakiety. To on opracował i opisał scentralizowany, zdecentralizowany i rozproszony model sieci komunikacyjnej realizowany według zasady „gorącego ziemniaka” – informacje podzielone na pakiety miały być przesyłane od nadawcy do odbiorcy pierwszymi wolnymi ścieżkami, przy czym niekoniecznie musiały docierać w kolejności nadania. Brzmi znajomo? Tak przecież działają współczesne sieci, w tym ta największa – internet. Paul Baran zmarł w 2011 roku.


Na początku tego roku pożegnaliśmy także Larry'ego Teslera. To on wymyślił mechanizm kopiuj-wklej, bez którego chyba nikt z nas nie wyobraża sobie dziś pracy z dowolnym programem czy systemem operacyjnym. Także on jest współtwórcą podejścia What You See Is What You Get, czyli WYSIWYG. Promował interfejs aplikacji, który miał być przyjazny dla użytkownika, a to, co było widoczne na ekranie, miało tak samo wyglądać na wydruku. Niby banalne, ale nie takie oczywiste w początkach rozwoju komputerów osobistych. Ale Tesler nie zajmował się tylko aplikacjami. Był między innymi współtwórcą pierwszej programowej implementacji protokołu sieciowego Ethernet – wcześniej funkcje te były wykonywane jedynie sprzętowo.


Dlaczego wspominam o tych niezwykłych postaciach? Każda z nich wniosła inny wkład w rozwój informatyki. Na tyle znaczący, że nie powinniśmy pozwolić zatrzeć się pamięci o nich. Ich historia pokazuje nam też, że dobrze przemyślane projekty i koncepcje są ponadczasowe. Często zapominamy o tym, goniąc za deadline'ami wydań kolejnych wersji aplikacji czy usług. Efektem tego są błędy w koncepcji aplikacji skutkujące na przykład wyciekami danych – także to zagrożenie z wieloletnim wyprzedzeniem przewidział Paul Baran. Larry Tesler zaś pokazał nam, że często najprostsze rozwiązania są najlepsze, zatem powinniśmy wystrzegać się nadmiernego komplikowania naszych pomysłów. Warto patrzeć w przeszłość, aby projektować lepszą przyszłość.


Patrząc na nowinki techniczne, warto zastanowić się, kogo będziemy wspominać w ten sposób za kolejne 50 lat. Coraz szybszy postęp technologiczny na pewno przyniesie nam wiele kandydatek i kandydatów. Z drugiej strony wiele nowinek, które zostały okrzyknięte od razu jako ponadczasowe, już po kilku latach odchodzą w niepamięć. Dla mnie kandydatami na ponadczasowych bohaterów będą twórcy pierwszego komputera kwantowego. Niewątpliwie odmieni on oblicze nie tylko informatyki, ale i całej nauki. Na karty historii zapisać mają się też szansę programiści Tesli tworzący autonomiczne samochody czy lądujące pionowo silniki rakiet Falcon. Projektów badawczych i komercyjnych jest obecnie tak dużo, że wielu osób historia może nie docenić właściwie.
 

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"