Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Innowacje stanu wojny

Data publikacji: 27-08-2020 Autor: Michał Jaworski

Siły lotnicze wszystkich państw rozpoczynały II wojnę światową, mając na stanie dwupłatowce o odkrytych kabinach. Po sześciu latach na niebie walczyły superfortece mogące przenosić broń atomową i odrzutowe myśliwce wyposażone w pociski powietrze-powietrze. Pojawiły się rakiety balistyczne sięgające w locie przestrzeni kosmicznej. Panowanie w powietrzu było warunkiem koniecznym wygrania wojny.

osłużyłem się analogią, ponieważ systemy pracy grupowej przeszły w równie szybkim tempie podobną metamorfozę. Rok temu były już w firmach, ale… Ale nikt nie korzystał z nich na dużą skalę, nikt nie żądał podniesionym głosem nowych funkcjonalności i nikt nie spieszył się ze śledzeniem tego, co robi konkurencja. Pojawił się COVID i okazało się, że ktoś usiadł na guziku „fast forward”. Kilkanaście milionów użytkowników Teams w styczniu zamieniło się w 75 milionów w kwietniu. Tylko entuzjaści znali Zooma przed pandemią, dzisiaj wiedzą o nim wszyscy. Nigdy nie wiadomo, czego będziemy używać przy następnej rozmowie z klientem czy partnerem, więc mamy wszystkie aplikacje.


Wraz z liczbą użytkowników rosły oczekiwania. Skoro wielu przypadł do gustu ekran z Zooma, z bardzo dużą liczbą osób w oddzielnych okienkach – to, dzisiaj standard. Skoro pracujemy z domu i to co za nami widzi kamera, nie jest zbyt atrakcyjne, to trzeba dać możliwość włączenia sztucznego tła, a sztuczna inteligencja będzie nakładać na obraz tylko naszą twarz. Ponieważ trzeba moderować spotkanie i udzielać głosu użytkownikom, pojawiły się wirtualne łapki do zgłaszania się. Zmiany widoczne są na ekranach, ale wnętrze programów także ulega przeobrażeniom – wewnątrzfirmowe narzędzie stało się miejscem komunikacji ze światem. Musiały zatem powstać mechanizmy wpuszczania na spotkanie, przejmowania kontroli, tworzenia ankiet, wyciszania gaduł, powiększenia maksymalnej liczby uczestników i wiele innych. Nagle powstało mnóstwo aplikacji integrujących się z platformami pracy grupowej. Jednak wszystko, co opisałem powyżej, to tylko innowacje techniczne. Towarzyszą im zmiany w działaniu ludzi i firm.


Niektórzy szybko zorientowali się, że można w spotkaniach online wypaść lepiej, tylko trzeba się do tego przygotować. Najlepszy merytoryczny przekaz może popsuć słaba łączność, marna kamera i mikrofon z komputera. Lepiej wypadamy w kamerze, kiedy patrzy się na nas lekko z góry (kto zrobił selfika z dołu, ten wie, o czym mówię). Jeśli mamy hałasy w domu (pies, remont u sąsiada, rozświergotane pacholęta), lepszy jest zestaw słuchawki-mikrofon na głowie, bo skuteczniej tłumi zakłócenia. Że może warto coś prezentować stojąc, a nie siedząc, bo mamy wtedy atrakcyjniejszą postawę i klarowniejszą emisję. Że równomierne oświetlenie twarzy jest istotne. Takich prostych reguł jest bardzo wiele. A przy okazji dowiadujemy się, „jak się robi telewizję”…


Pojawiły się także zasady pracy w grupie. Od wspólnego przywitania przy włączonych kamerach, co wskazuje, że wszyscy jesteśmy zainteresowani tematyką spotkania, a skończywszy na zasadach wywoływania ,,do głosu”. To ostatnie jest trudniejsze niż podczas spotkania w jednej sali, bo wtedy zazwyczaj nawiązujemy najpierw kontakt wzrokowy. Wywoływana osoba rzadko jest zaskoczona, że prosimy ją o komentarz. W spotkaniach online także są metody, by dialog był płynny, ale trzeba się dowiedzieć, jak to robić. W spotkaniach fizycznych czat nie odgrywa dużej roli – w spotkaniach w sieci jest niemal tak ważny jak główny nurt słowno-wizyjny.


Pracując w Microsofcie, jestem w samym środku wiru związanego z przechodzeniem na narzędzia pracy grupowej. Widziałem, jak dostosowywały się firmy, szkoły, uczelnie, a przede wszystkim ludzie. Jak oporne dotąd urzędy odkrywały nowy świat. Jak każdego miesiąca w produktach pojawiało się coś nowego. Jestem świadkiem tego, jak powstają nowe samoloty, zmienia się strategia i taktyka ich użycia, a także szkolenie pilotów i obsługi naziemnej. Zostaną z nami, nawet kiedy COVID będzie wspomnieniem.

 

Autor jest członkiem Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Pracuje od ponad dwudziestu pięciu lat w polskim oddziale firmy Microsoft.


 

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"