Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Praca (bardziej) zdalna

Data publikacji: 24-09-2020 Autor: Piotr Wojciechowski

Na początku pandemii, pewnie około lutego lub marca, moją uwagę w portalu LinkedIn zwrócił wpis, w którym autor chwalił się swoim wieloletnim doświadczeniem w pracy zdalnej. Oferował także konsultacje, które miałyby pomóc zainteresowanym pracować równie efektywnie jak on (choć miernika efektywności nie zdefiniował), bez negatywnego wpływu na życie prywatne. Pod jego ogłoszeniem zaczęła się dyskusja i licytowanie, kto już dłużej pracuje zdalnie, kto ma większe doświadczenie. Dziś każdy jest ekspertem od pracy zdalnej. Można powiedzieć, że w tej licytacji to miałbym status weterana. Od przeszło 11 lat – początkowo mniej, później więcej, a od ośmiu lat praktycznie całkowicie – pracuję zdalnie. I choć telepraca to nie bajka, to można się pokusić o kilka wniosków.


ZMIANA NA: Zatarł się sztuczny podział na pracę a dom i życie prywatne. Powiedzmy sobie szczerze, że dla wielu osób z szeroko pojętej branży teleinformatycznej ten rozdział był bardzo iluzoryczny. Niewiele jest moim zdaniem firm i posad, które pozwalałyby ograniczyć wykonywanie zadań zawodowych w sztywno określonych ,,godzinach biurowych”. Choć, oczywiście, nadal można wskazać kilka usilnie forsujących taki model. Do tego ,,układu” doszły teraz nasze dzieci, zwierzaki domowe, sąsiad z wiertarką o 9 rano w czasie ważnego spotkania albo roboty drogowe za oknem. Nauczyliśmy się jednak z tym wszystkim żyć. O ile do pracy cudownie jest mieć sterylne pomieszczenie oraz sprzyjające warunki, to nie są to warunki niezbędne do działania. Mój kot kilkukrotnie był dodatkową gwiazdą telekonferencji, nawet dwa razy zaszczycił swoją obecnością prowadzone przeze mnie webinaria – po prostu bezpardonowo wchodząc w kamerę i domagając się głaskania, gdy człowiek mówił „ważne rzeczy”. Uciszanie własnego krzyczącego, w trakcie spotkania dziecka nikogo już nie dziwi – wiele osób nawet nie zwraca uwagi na takie dodatki... Przyzwyczailiśmy się, a praca zdalna pokazała więcej ciekawych zjawisk.


Okazało się bowiem, że nawet w miejscach, w których wiecznie królował argument „nie da się, bo…” (i tu należy wstawić dowolną frazę związaną z bezpieczeństwem, ochroną własności intelektualnej, brakiem odpowiedniego wyposażenia, brakiem wymaganych technologii, brakiem nadzoru itd.) jednak można pracować zdalnie. Naturalnie są czynności, których wykonywanie docelowo powinno odbywać się w biurze. Mam tu na myśli takie zawody jak obsługa call center czy prowadzenie windykacji. Choć być może nawet i w tych obszarach pracodawcy zrobią się bardziej elastyczni, przez co wskazane stanowiska zyskają na atrakcyjności. Dla większości z nas, różnego rodzaju „korpoludków”, wymówka, że „nie da się”, już nie istnieje, a działy IT są przygotowane na ewentualność pracy zdalnej.


Wiele osób, które zasmakowało home office’u, polubiło tę formę świadczenia pracy. Mam sporo znajomych, którzy wcześniej dość sceptycznie podchodzili do zdalnej realizacji zadań, a teraz nie chcą wracać do biura. Są też osoby, którym ta forma pracy nie odpowiada lub nie mają na nią odpowiednich warunków – w szczególności gdy po domu biegają małe dzieci. Tacy pracownicy z utęsknieniem czekają na możliwość fizycznego powrotu do firmy. Najwięcej jest jednak tych, którzy chcieliby łączyć obie formy. Jeszcze parę miesięcy temu rekruterzy w ogłoszeniach o zatrudnieniu podawali jako bonus możliwość pracy jeden lub dwa dni z domu. Obecnie takie zapisy zaczynają bawić odbiorców, ponieważ oczekujemy raczej elastyczności w podejściu, kiedy siedzimy w open spacie, a kiedy pracujemy zdalnie. A może nie musimy przebywać w firmie cały dzień? Osobiście zawsze lubiłem „uciec” z biura przed godzinami szczytu i dokończyć swoje zadania w domu.


Kolejnym wartościowym następstwem tego, że „da się” pracować zdalnie, mam nadzieję będzie ukrócenie powszechnej dotychczas sytuacji, w której przeziębieni pracownicy na siłę siedzieli w biurze, byleby tylko nie iść na zwolnienie lekarskie. Praca co prawda była wykonywana wolniej, może mniej dokładnie, ale była wykonywana. Teraz wszyscy jesteśmy ekspertami w zakresie wirusologii, więc mam nadzieję, że widzimy szkodliwość takich zachowań. Być może menedżerowie będą natychmiast schorowaną osobę odsyłali do pracy z domu, jeżeli nie prosto do lekarza. Menedżerowie oraz ich umiejętności i zdolności w czasach pandemii to jednak temat na oddzielne przemyślenia.


Obecnie rozpoczyna się okres szukania rozwiązań, które pozwolą pogodzić pracę zdalną ze stacjonarną. Wymagać to będzie pewnych inwestycji w rozwiązania IT, gdyż nie wszystkie wybierane w pośpiechu technologie się sprawdziły. Z drugiej strony szacuje się, że oszczędności na wynajmie przestrzeni biurowej w długim okresie będą ogromne. Nie da się ukryć, że COVID-19 wymusił w tym obszarze wiele zmian, które już z nami na długo zostaną. Moim zdaniem pozytywnych.

 

Autor specjalizuje się w rozwiązaniach routingu i switchingu, data center oraz service providers. Pracuje jako niezależny konsultant IT. Posiada certyfikat CCIE.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"