Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Nieludzkie biuro

Data publikacji: 24-09-2020 Autor: Maciej Lelusz

Wielki powrót następuje równie szybko i niespodziewanie jak wielka ucieczka. Zaskakujące było te kilka miesięcy przymusowej pracy z domu, a teraz - zaskakujący jest powrót do biura.

 

Niektórzy wracają z zaiste czysto humanitarnych powodów, odcinając się od masowego ludobójstwa domowników. Inni zaś wybierają powód zgoła odmienny, związany z genetycznie w nich wyrytym instynktem stadnym – pragną spotkań, kontaktu z ludźmi niestłumionego wideokonferencyjnym szumem. Pragną pełnej ostrości człowieczych twarzy, szykownych ubrań czy też rozmów o pogodzie i serialach. Wszystko to ma się zadziać – jak zwykle – na tak zwanej ziemi niczyjej, czyli we wspólnej kuchni. Trochę żartów o maseczkach, śmiechów związanych z odkażaniem – oto marzenia tych stadnych. Nawet zaprawieni w bojach
uberintrowertycy myślą skrycie o powrocie.


Wtem! Pojawia się informacja, że można wreszcie zakończyć bezsensowną domową tułaczkę, że biurka zdezynfekowane, że kibelki papierem toaletowym wyłożone pod sufit, a panie sprzątające zakute w zbroje wyglądają jak wyjęte żywcem z laboratorium producentów procesorów. Oto mara senna krystalizuje się i kusi swoim bogactwem, swoją życiodajnością spragnionych eremitów. Wracają zatem. Na początku wysyłają najsilniejszego z grupy, odzianego – niczym rycerz polny w gwardii Barbarossy – w przyłbicę n95, rękawice, osłony i miotacz odkażenia wypełniony różnie stężonym C2H5OH. Niepewnie niczym zwierzę nocy wkracza on do opustoszałego biurowca, w którym wszystkie guziki i klamki to jadowite węże. Prześlizguje się korytarzami, wzdryga przy każdym napotkanym osobniku sobie podobnym. Podczas inter­akcji współpracownicy toczą swoje opakowane szczelnie ciała w możliwie jak największej odległości od siebie. Niby pająki idące ostrożnie po ścianie. Uśmiechają się oczami, spłoszonymi nieco, ale ciekawymi – z jednej strony wszak to człowiek upragniony, a z drugiej jednak – śmiertelne zagrożenie.


Z każdą chwilą coraz głębiej wchodzimy w termitierę budynków, w te zaułki wypełnione monotonnym szumem wentylatorów oraz trelem „rozmów uprzejmych”. Kiedy już uda się dotrzeć do własnego biurka, wszystko jest niby jak dawniej – może tylko drzewko szczęścia jakby przyschło. Stoi monitor, zdjęcie partnera, kubek na blacie, w szufladzie spoczywa armia długopisów – wszystko jest… ale takie jakby inne jednakże. W takim wypadku korporycerz czuje żądzę przygód i na złamanie karku biegnie do kuchni. Po drodze pojawia się gonitwa myśli: jak utrzymać dystans 2 m w pomieszczeniu 4 m2, jak porozmawiać, gdy maseczka na twarzy tłumi ludzki głos, jak zrobić kawę, gdy przycisk na ekspresie jeszcze paruje od poprzedniego dotknięcia? Rezygnuje więc ów rycerz – pionier z kawowych podbojów, a światło z aneksu utraconego pulsuje swoją delikatną łuną, bije w oczy. Toteż bohater zwalania kroku, spłoszony mruga, ale powidok tego blasku nie daje mu o sobie zapomnieć. Następuje zatem gwałtowna zmiana kierunku i czempion ponownie wstępuje w promienie.


Na tym polu bitwy jest i drugi człowiek, równie przestraszony. Może się zdecydować na odsłonę? Uchylenie maseczki podczas przyrządzania kawy, wystawienie swojego organu powonienia, by lepiej poczuć aromat napitku. Osobnik z drugiej strony również decyduje się na gest otwartości. Stąd już tylko chwila i maseczki ześlizgują się lubieżnie na brodę, by po chwili zginąć w czeluściach kieszeni. Kolejne parę słów, uśmiech drobny jak reszta w kiosku. Potem kilka odważniejszych żartów o piżamach i krzyczących dzieciach i jest – salwa śmiechu, delikatna, na granicy szeptu… Tymczasem echo sygnału windy przetacza się po pustym korytarzu. Nowy! Nowy się pojawił! Na powrót na ustach maseczka, rycerz chwyta za kawę i sunie w amoku do biurka. Patrzy znad nadstawek i widzi kolejnego rycerza – co on może znaczyć, skąd jest, po co przybył i co przywlókł? Nieważne, czas usiąść do pracy. Uruchomienie komputera. Już tapeta na pulpicie sprawia, że świat nabiera kolorów. Otulina słuchawek jak łono matki odcina od niepokoju, nowego – starego miejsca. W nieposkromionej ciszy biura odzywa się w wirtualnej rzeczywistości kilka znanych głosów… Uff, są tam – czekają na niego. Na kilka najbliższych godzin czas zacząć terapeutyczne spotkanie. Jak miło, że w tym nieprzyjaznym środowisku z ekranu płyną znane twarze. Już dobrze, już spokojnie.

 

[...]

 

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT, specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"