Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

AI w galerii sztuki czy algorytmy mogą szkodzić?

Data publikacji: 22-10-2020 Autor: Anna Wasilewska-Stawiak

W ramach projektu „The Next Rembrandt” historycy i programiści przez półtora roku pochylali się nad pracami Rembrandta Harmenszoona van Rijna, holenderskiego mistrza XVII wieku. Analizie podlegało 346 obrazów malarza – zostały one przeskanowane w technologii 3D, w wysokiej rozdzielczości. Tak by nie umknął żaden detal.

 

Dzięki współpracy inżynierów i znawców sztuki powstały algorytmy odtwarzające styl Rembrandta. W efekcie udało się stworzyć obraz oparty na technice znanego autora. Portret złożony jest ze 148 mln pikseli, na jego kompozycję składa się 168 tysięcy fragmentów skopiowanych z oryginalnych dzieł. Co brano pod uwagę, kreując wizerunek mężczyzny inspirowany Rembrandtowskim stylem? Zestawiono wszystkie prace, na których widać brodatego bohatera w kapeluszu – pozującego nie na wprost, a prawym profilem, ubranego na czarno. Liczył się rozstaw oczu, kształt twarzy – układ szczęki, odległość ust od nosa etc. (więcej informacji o całej inicjatywie znajduje się na stronie: nextrembrandt.com). Twórcy projektu nie chcieli popełnić plagiatu, a jedynie nauczyć swoje algorytmy działań na zebranym materiale. I w ten oto innowacyjny sposób okazało się, że sztuczna inteligencja, niczym absolwent akademii sztuk pięknych, może czerpać inspiracje od najlepszych. I wdrożyć je we własnym warsztacie. Tylko czy aby na pewno jest to legalne działanie?


Oryginał czy kopia?


W ujęciu prawa autorskiego dany „obiekt” zostaje uznany za dzieło, jeśli jest rezultatem / wytworem działań człowieka. Nie podlega więc takiej nomenklaturze muzyka, którą „komponują” wytresowane zwierzęta, ani „obrazy” przypadkowo tworzone przez naturę (malownicze fale na piaszczystych wydmach czy kwiaty malowane na szybie podczas siarczystego mrozu). Sztuczna inteligencja nie powinna więc pretendować do miana artyzmu objętego prawem autorskim – wszak bez udziału ludzi algorytmy same nie podjęłyby się realizacji malarskiego zadania. A doskonałość uzyskanego artefaktu to przecież wypadkowa „poczynań” nowej technologii. To, że na pierwszy rzut oka portret mężczyzny stworzony przez AI wydaje się niczym nie różnić od oryginalnych obrazów Rembrandta, to zasługa wiernego skopiowania i odtworzenia ruchów pędzla mistrza. Sposób nakładania przez niego farby – jej grubość i układ na strukturze płótna zostały poddane drobiazgowej analizie. Następnie odpowiednie urządzenia powieliły ten proces, niemalże w skali 1:1. Dzięki drukarce 3D uzyskano obraz, który na widok publiczny wystawiono w Domu Rembrandta, w Amsterdamie.


Niewprawne oko odbiorcy łatwo może się pomylić, myśląc, że oto obcuje z pracą, przy której ponad czterysta lat temu stał sam Mistrz. Jeśli więc powołamy się na ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych (DzU z 1994 r. nr 24, poz. 83), otrzymamy definicję, że utwór to przejaw każdej działalności twórczej, o indywidualnym charakterze. Sam proces tworzenia obrazów za pomocą algorytmów podlega więc ochronie praw autorskich, ale już portret inspirowany dziełami Rembrandta, projekt zrealizowany za pomocą programu komputerowego już nie jest niczym unikatowym. To kopia określonego – rozpoznawalnego stylu znakomitego holenderskiego malarza.


Z muzeów na ulice


Najnowsze zastosowanie artificial intelligence to nie tylko oddanie hołdu wybitnym twórcom poprzez próbę pokazania, jak złożone i niezwykłe dzieła tworzyli. To nie tylko zabawa z konwencją poprzez precyzyjne podążanie za tropami historii. Sztuczna inteligencja wkroczyła w naszą codzienność z dużym rozmachem. A właściwie – wjechała pod postacią autonomicznych samochodów. Pojazdy pozbawione kierowcy – człowieka są w stanie dowieźć nas na miejsce, pokonując zaprogramowaną wcześniej trasę, z uwzględnieniem przepisów ruchu i sytuacji nagłych, typu wtargnięcie pieszego na ulicę. Jednak nie są nieomylne i zdarzały się już wypadki drogowe wywołane spóźnioną reakcją AI – elektroniczne zarządzanie panelem samochodu okazało się niewystarczające i autonomiczny pojazd wymusił pierwszeństwo lub przekroczył dozwoloną prędkość. Tym samym podając w wątpliwość działanie algorytmu uczącego. W tym miejscu trudno się powstrzymać przed pytaniem o popełnienie przestępstwa. W przypadku zdarzenia drogowego kto odpowie jako winny kolizji – artificial intelligence czy twórca oprogramowania sterującego pustym pojazdem? Pustym, acz niepozbawionym przeróżnych receptorów, mierników i systemów nawigacji.

 

[...]

 

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"