Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Wojny gwiezdne w realu

Data publikacji: 22-10-2020 Autor: Michał Jaworski
Michał Jaworski

Centra danych przypominają Wojny Gwiezdne, gdzie technologia przekraczająca nasze doświadczenia wymieszana jest z sięgającymi średniowiecza regułami. Jeśli ktoś dziś zajmuje się tworzeniem scenariuszy gier przygodowych i filmów akcji, to znaczy, że brak mu fantazji, by zaproponować coś nowego w świecie data center. Jest schematycznym nudziarzem.

 

Chmura zmieniła i dalej zmienia wszystko – skalę, szybkość wymiany urządzeń, standardy obsługi. Adresy centrów danych nie są ujawniane – ich lokalizacja jest niczym dawny zamek odgrodzony fosą lub inną fizyczną przeszkodą. Aby potencjalni terroryści nie mogli sforsować wejścia, rozpędzając się pojazdem, nie wolno zaplanować długiej dojazdowej drogi. Zasilanie jest zwielokrotnione – jeśli zawiedzie jeden dostawca, wówczas w odwodzie jest drugi. Jeśli i on zawiedzie, to czeka jeszcze rząd generatorów, a w rezerwie bateria akumulatorów. Zresztą, po co prąd? Można zrezygnować z prądu – wystarczy doprowadzić gaz do kontenerów z urządzeniami, a tam ogniwa zamienią energię na prąd stały, taki jakiego nam trzeba w komputerach. Można też zanurzyć data center pod wodą, gdzie będzie pracować w komfortowych warunkach termicznych, zasilane energią prądów morskich. Dostawcy chmur mają na tym punkcie prawdziwą obsesję – wszyscy już dziś wykorzystują OZE, a w ciągu kilku najbliższych lat osiągną pełną neutralność wobec klimatu.


Zużycie energii i wskaźnik PUE to fetysze konstruktorów DC. Nic dziwnego, koszt energii to ponad 70% wszystkich kosztów utrzymania. PUE jest ilorazem całej zużywanej energii do energii przeznaczonej do pracy obliczeniowej. Nasze firmowe data center mają PUE powyżej 2, zazwyczaj koło 3. Kolejne generacje chmury doprowadziły PUE do poziomu 1,1 lub nawet poniżej. Dlatego też serwery mają krótki, kilkunastomiesięczny żywot – nowe generacje przy większej mocy potrzebują mniej energii. Współczesne serwery o ośmiu CPU (każdy 28-rdzeniowy), 12 TB RAM i kartą sieciową 50 Gbit/s są bardziej opłacalne. A przy tym wprowadza się na przykład „two phase immersion cooling”, co oznacza, że całe (całe!) urządzenie zanurzone jest w chłodzącej cieczy.


Bezpieczeństwo i ochrona danych to kolejne bóstwa projektantów centrów. Pamięci, jakie wejdą na teren DC, już nigdy z niego nie wychodzą – muszą być zutylizowane w sposób uniemożliwiający jakąkolwiek próbę odczytu. Personel jest dobierany jak na okręty podwodne, które przenoszą broń nuklearną. Oczywiście ci, którzy mają dostęp do fizycznej infrastruktury, nie mają dostępu do obsługi informatycznej i vice versa. Panuje zasada Zero Trust, nie ma stałych i uprzywilejowanych kart czy stanowisk o stałym dostępie. Jeśli coś trzeba zrobić, to tylko za każdorazowym wydaniem zgody i tylko w celu określonym zadaniem.
Naturalnym dopełnieniem jest redundancja. Z definicji chmura podzielona jest na regiony, a w nich znajdują się przynajmniej dwa, a przeważnie trzy centra danych. Pomiędzy nimi – oczywiście własnymi łączami – odbywa się nieustające utrzymywanie kopii tych samych danych. Dla pewności klienci mogą zastosować duplikację dysków, duplikację sterowników, a skończyć na tym, by kopia danych była na serwerach w innym regionie. Oczywiście na innej płycie tektonicznej.


Co czeka nas w przyszłości? Centra danych będą się różnicować – z jednej strony będą stawiane centralne huby, gdzie już są dostępne superkomputery HPC, a będą jeszcze komputery kwantowe. Z drugiej pojawią się małe – jak na chmurową skalę – centra, które będą świadczyły ograniczony zestaw usług, przede wszystkich tam, gdzie liczy się czas odpowiedzi i fizyczna odległość między użytkownikiem a komputerem. Dojdzie do pewnego rodzaju rozmycia infrastruktury – z jednej strony my będziemy wysyłać dane do chmury zarządzanej przez dostawcę, z drugiej może się okazać, że dostawca jakąś część fizycznej infrastruktury postawi u nas. Moc obliczeniowa w DC będzie rosła, bo sztuczna inteligencja i IoT/5G będą jej ciągle potrzebować. Zasady bezpieczeństwa ulegną kolejnym przemianom, zaś… Dlaczego ja mam miejsce tylko na krótki felieton?

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"