Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.08.2021

Firma Fortinet rozszerzyła...

Firma Fortinet rozszerzyła ofertę o usługę FortiTrust, która dołączyła do innych usług...
26.08.2021

Aplikacje biznesowe

Ready_™ AppStore
26.08.2021

Automatyzacja chmur...

Integracja z Red Hat Ansible
26.08.2021

Backup kodu źródłowego

GitProtect.io dostępny na Github
26.08.2021

Wsparcie pracy hybrydowej

Zdalny SD WAN
26.08.2021

Nowy monitor Philips 498P9Z

Nowy monitor Philips 498P9Z to model wyposażony w 49-calowy, zakrzywiony panel VA o...
26.08.2021

Wytrzymały punkt dostępowy

D-Link DIS-2650AP
26.08.2021

Ekonomiczne dyski

SSD bez DRAM
26.08.2021

Petabajty pojemności

Serwery QNAP

CentOS - Evanesco

Data publikacji: 04-02-2021 Autor: Maciej Olanicki

Pod koniec zeszłego roku opensource’owym światem wstrząsnęła decyzja Red Hata, który zdecydował o końcu CentOS-a w jego dotychczasowym kształcie. Bez przesady można to uznać za koniec pewnej epoki, jaką wyznaczał cykl życia w zasadzie jedynego otwartego i darmowego systemu klasy enterprise. Warto więc zastanowić się, co czeka nas w kolejnej. Zwłaszcza że chętnych do przejęcia schedy po CentOS-ie nie brakuje.

 

Embrace, extend, extinguish – z tą taktyką zapewne już na zawsze będzie kojarzony Microsoft, mimo że w ostatnich latach podejście kierownictwa z Redmond zarówno do konkurencji, jak i wolnego oprogramowania znacznie się poprawiło. Gwoli przypomnienia – polegała ona na identyfikacji zagrażających interesom korporacji nowości lub standardów od lat cieszących się popularnością, rozszerzaniu ich o nowe, własnościowe komponenty, a następnie zwalczaniu oryginałów z użyciem dodatków oferowanych wyłącznie przez Microsoft. Niestety wygląda na to, że metodę EEE przejął w ostatnim czasie Red Hat. Trudno bowiem nie odnajdywać podobieństw (ale też kilku różnic) pomiędzy praktyką Microsoftu realizowaną na większą skalę przed laty a decyzjami, jakie zapadły w sprawie dalszych losów CentOS-a.

 

UMARŁ KRÓL


Historia CentOS-a pełna jest wzlotów i upadków. Jak to zwykle bywa, jego narodziny były kwestią potrzeby – w tym przypadku potrzeby opracowania darmowego systemu klasy enterprise, który zapewniałby kompatybilność z Red Hat Enterprise Linux. W efekcie połączenia sił twórców mniejszych dystrybucji (m.in. CAOS Linux czy Tao Linux) w 2004 roku narodził się CentOS, który szybko zdobywał popularność zwłaszcza jako system serwerowy. Po kilku latach rozwój systemu napotkał pierwsze poważne problemy – słuch zaginął po jednym z ojców całego przedsięwzięcia. Lance Davis z dnia na dzień stracił zainteresowanie zarówno systemem, jak i kontaktem z dotychczasowymi kolegami. Dopiero po kilku miesiącach udało się nawiązać z nim kontakt i przejąć domeny powiązane z projektem. Już w 2010 r. CentOS przebił Debiana pod względem popularności na serwerach i stanowił ok. 30% wszystkich linuksowych instancji.


Rok 2014 był przełomowy dla systemu. W styczniu ogłoszono, że „sponsorem” projektu został Red Hat, a zatem producent systemu. Zapewnienie kompatybilności z nim było główną motywacją, by w ogóle rozwijać CentOS-a. Szybko stało się jasne, że nie chodzi tylko o wsparcie finansowe dla przedsięwzięcia, lecz o faktyczne przejęcie nad nim kontroli. Red Hat zaczął zatrudniać w specjalnym departamencie osoby rozwijające dotąd CentOS-a, powołano także nowy skład rady zarządzającej. Dziś wiemy już, że Red Hat nie miał dobrych intencji ani woli inwestowania w rozwój darmowego systemu kompatybilnego z Red Hat Enterprise Linux. Na początku grudnia zeszłego roku ogłoszono, że prace nad CentOS-em zostały zakończone, zaś jedynym dostępnym wariantem będzie zaprezentowany wraz z premierą CentOS-a 8 wariant Stream. Przy czym nawet Red Hat nie ukrywa, że nie będzie on w stanie zastąpić klasycznego wydania.


CENTOS STREAM


Po ogłoszeniu decyzji, że jedynym dostępnym CentOS-em będzie Stream, na Red Hata wylał się strumień krytyki, co zresztą nie powinno dziwić. W przejęciu pod płaszczykiem sponsoringu oddolnego, społecznościowego przedsięwzięcia, a następnie wygaszeniu go trudno szukać pozytywów. Zwłaszcza że stracił na tym wszystkim końcowy użytkownik i świat open source, w którym trudniej będzie odtąd o stabilny, dopracowany system operacyjny zapewniający kompatybilność z RHEL.


Nie mniej frustrujące dla użytkowników CentOS-a mogą być założenia wersji Stream. Red Hat nie ukrywa, że system jest drugim, po Fedorze, poligonem doświadczanym dla funkcji, które po ustabilizowaniu trafiają do RHEL. Ponadto to CentOS Stream nie ma nic wspólnego z cyklem wydawniczym Red Hat Enterprise Linuksa – jest dystrybucja rolling-release, w której nowości pojawiają się w sposób ciągły. Jeśli weźmiemy pod uwagę obie te kwestie, to jasne staje się, że po wersji Stream nie sposób oczekiwać solidności i stabilności wymaganych w scenariuszach, w których dotąd wykorzystywany był CentOS. Co prawda Red Hat nie mówi otwarcie, że Stream to swojego rodzaju wersja beta RHEL, niemniej w komunikacie opublikowanym przy okazji premiery użyto sformułowania „gałąź testowa”, co mówi w zasadzie samo
za siebie.


Goryczy dodaje fakt, że od ogłoszenia decyzji o porzuceniu rozwoju CentOS-a minęły dwa miesiące, a wciąż nie doczekaliśmy się od przedstawicieli firmy Red Hat niczego, co mogłoby rzucać na sytuację choćby promyk pozytywnego światła. Żadnych dodatkowych wyjaśnień nie doczekała się zarówno społeczność współtworząca system, jak i administratorzy czy zespoły deweloperskie stosujące dotychczas CentOS-a zarówno w zastosowaniach testowych, jak i produkcyjnych. W zasadzie jedyny wyjątek stanowi wpis Karstena Wade'a, członka rady zarządzającej CentOS-a, który na blogu nierozwijanego już systemu broni decyzji Red Hata. Według niego była ona koniecznością, gdyż twórcy napotykali problemy w równoczesnym rozwijaniu CentOS-a i jego wersji Stream. „Robienie dwóch przeciwstawnych reczy jednocześnie oznacza robienie obu tych rzeczy kiepsko” – wyjaśnia Wade. Ponadto uspokaja on, że Stream jest w stanie sprawdzić się w 95% zastosowań, w których dotąd wykorzystywany był CentOS.

 

[...]

 

 

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"