Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



26.08.2021

Firma Fortinet rozszerzyła...

Firma Fortinet rozszerzyła ofertę o usługę FortiTrust, która dołączyła do innych usług...
26.08.2021

Aplikacje biznesowe

Ready_™ AppStore
26.08.2021

Automatyzacja chmur...

Integracja z Red Hat Ansible
26.08.2021

Backup kodu źródłowego

GitProtect.io dostępny na Github
26.08.2021

Wsparcie pracy hybrydowej

Zdalny SD WAN
26.08.2021

Nowy monitor Philips 498P9Z

Nowy monitor Philips 498P9Z to model wyposażony w 49-calowy, zakrzywiony panel VA o...
26.08.2021

Wytrzymały punkt dostępowy

D-Link DIS-2650AP
26.08.2021

Ekonomiczne dyski

SSD bez DRAM
26.08.2021

Petabajty pojemności

Serwery QNAP

Windows 11 dla biznesu

Data publikacji: 26-08-2021 Autor: Grzegorz Wieczorek

W ciągu ostatnich lat zapewne niewielu ostało się entuzjastów, którzy zachowali przekonanie, że Windows 10 będzie ostatnią wersją Windowsa, zaś wszelkie zmiany w systemie będą zachodziły niezmiennie pod tą samą marką. Mimo to zaskoczeniem była zapowiedź Windowsa 11. I choć usprawnienia powłoki systemowej widoczne są na pierwszy rzut oka, to czy jedenastka oferuje cokolwiek więcej od poprzednika klientom biznesowym?

 

Nie sposób dyskutować o tym, czym jest (i czym kiedyś będzie) Windows 11, bez wzięcia pod uwagę dwóch czynników, które niewątpliwie zdeterminowały rozpoczęcie prac nad nowym systemem. Pierwsze zagadnienie to system Windows 10X, który rozwijany był na potrzeby nowych hybrydowych urządzeń z serii Surface, przede wszystkim zaś Surface Neo. W 10X solidnie przebudowana miała zostać powłoka systemowa, która w nowej wersji w dużej mierze porzuciła koncepcję fundamentalną dla systemów operacyjnych Microsoftu, czyli oczywiście okna. Nowe urządzenia hybrydowe Surface spotkały się jak dotąd z dość chłodnym odzewem, przez co Microsoft zdecydował się wstrzymać pracę nad Windowsem 10X.

WINDOWS 11 JAKO PRODUKT

Szybko okazało się, że prace nad nową powłoką nie poszły na marne. Panos Panay, niegdyś odpowiedzialny za rozwój urządzeń Surface, a dziś szef całego departamentu Windowsa, zapowiedział, że jeszcze w tym roku testerzy będą mogli uruchomić zupełnie nową wersję Windowsa. Szybko okazało się, że nowy system to swoista wypadkowa Windowsa 10 z Windowsem 10X, co z kolei skłoniło komentatorów do uwag, że Windows 11 to po prostu stara, dobra dziesiątka z odświeżonym interfejsem, który całymi garściami czerpie z efektów dotychczasowych prac na Windowsem 10X. Co nie powinno zaskakiwać, kosmetyczne zmiany to zdecydowanie zbyt mało, by już teraz zachęcić firmy do migracji.

Drugi czynnik, który przyczynił się do narodzin Windowsa 11 jest już stricte ludzki. Chodzi o wspomnianego już Panosa Panaya. W ciągu ostatnich kilku lat zdecydowanie stał się on twarzą tych departamentów Microsoftu, które dostarczają produkty i usługi na rynek konsumencki. O ile sam CEO Microsoftu, Satya Nadella, chętnie podpisuje się pod kolejnymi (trzeba przyznać, że spektakularnymi) sukcesami usług Azure, o tyle Panay wziął na siebie ciężar promowania najpierw urządzeń Surface, a następnie Windowsa. Już podczas jego wystąpień łatwo było zauważyć, że jego najważniejszym celem jest takie dopieszczenie konsumenckiej oferty Microsoftu, aby pod względem UX/UI mogła ona konkurować z Apple'em. To dlatego Panos Panay podczas kolejnych prezentacji sprzętów Surface zachwalał, jak przyjemnie korzysta się z klawiatury obitej materiałem alcantara, a dziś zachęca nas do podziwiania, jak pięknie prezentuje się nowe, wyśrodkowane, półprzezroczyste i akrylowe menu Start.

 

NOWY WINDOWS DLA BIZNESU

Trudno oczekiwać, aby przebudowane elementy powłoki Windowsa czy zaokrąglone rogi okien przekonały firmy i korporacje do migracji. Zwłaszcza że jednym z wymagań sprzętowych Windowsa 11 jest sprzętowy chip Trusted Platform Module w wersji 2.0, który w dużej mierze spełnia tę samą rolę co kryptograficzne koprocesory w urządzeniach Apple'em, a ponadto ma także zabezpieczać firmware. Z jednej strony jest to decyzja, która może bardzo korzystnie wpłynąć na ograniczanie wektorów ataku i pozwoli skuteczniej chronić najwrażliwsze dane. Z drugiej jednak strony trudno oczekiwać od firmy, która niedawno weszła w posiadanie floty urządzeń, które nie są wyposażone w TPM 2.0, że będzie ochoczo wyprzedawać nowy sprzęt i nabywać nowy tylko po to, aby skorzystać z Windowsa 11. Zwłaszcza że w powszechnej opinii zaoferuje on, poza wspomnianymi już ulepszeniami w zakresie UX/UI, niewiele. A trudno przecież oczekiwać, że organizacje będą chciały nadwyrężać budżety IT dla kosmetycznych poprawek w powłoce systemowej Windowsa. Co jeszcze ma im więc do zaoferowania Panos Panay?

Administratorzy powinni wziąć pod uwagę przede wszystkim kwestie organizacyjne – harmonogram wydawniczy Windowsa 10 oraz ten, który zacznie być realizowany już w przypadku Windowsa 11. Jak na razie Microsoft deklaruje pełne wsparcie dla Windowsa 10 do 2025 roku. Choć pracownicy Microsoftu, nawet ci postawieni najwyżej, są jak dotąd oszczędni w dzieleniu się informacjami o szczegółach procesu rozwoju obu systemów, to powszechnie oczekuje się, że przynajmniej w ciągu kilku najbliższych lat Windows 10 i Windows 11 będą koegzystować. Ostatnie miesiące rozwoju dziesiątki sugerują jednak, że system nie będzie się rozwijał już tak dynamicznie jak krótko po 2015 roku, kiedy otrzymywaliśmy dwie duże aktualizacje na rok. Bardziej prawdopodobny scenariusz to taki, w którym starszy system będzie otrzymywał poprawki błędów i łatki bezpieczeństwa, zaś większy nacisk położony zostanie na rozwój Windowsa 11, co zresztą już teraz widać po zmianach w programie testowym Windows Insider. Skoro bowiem Microsoft napotykał niemałe problemy w procesie rozwoju jednego desktopowego systemu operacyjnego, to trudno oczekiwać, że lepiej poradzi sobie z koniecznością niezależnego rozwoju dwóch OS-ów.

 

[...]

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"