Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



01.12.2022

Wyższy poziom programowania

Progress oferuje nowe narzędzia programistyczne: Progress Telerik, Progress Kendo UI i...
01.12.2022

Łączność w podróży

VMware SD-WAN VMware zaprezentował rozwiązanie SD-WAN nowej generacji, w tym nowego...
01.12.2022

Bezpieczne e-maile

Nowa aplikacja firmy Cypherdog Security Inc. umożliwia bezpieczną wymianę maili i...
01.12.2022

Pierwszy w branży

Schneider Electric wprowadza na rynek APC Smart-UPS Ultra. To pierwszy w branży...
01.12.2022

Przełączniki 10G dla MŚP

Nowe urządzenia to przełączniki 10G kompatybilne z systemem Omada SDN.
01.12.2022

Zarządzanie danymi

Firma Synology wprowadziła na rynek czterokieszeniowy DiskStation DS923+.
01.12.2022

Nowatorski system chłodzenia

OVHcloud zaprezentował nową, autorską technologię hybrydowego zanurzeniowego chłodzenia...
01.12.2022

Linia smart routerów

D-Link zaprezentował najnowszą rodzinę routerów Smart Wi-Fi z algorytmami sztucznej...
04.11.2022

Nowa platforma Red Hat

Nowa platforma Red Hat Enterprise Linux (RHEL) w wersjach 8.7 i 9.1 Beta obsługuje...

EPIC VS. APPLE

Data publikacji: 04-01-2022 Autor: Adam Kamiński

Trwający od ponad roku spór Epica z Apple’em z uwagą śledziła cała branża. Wynik rozprawy sądowej mógł mieć znaczące konsekwencje dla nas wszystkich. Choć wyrok zapadł, trudno wskazać w nim jednoznacznych zwycięzców. Jakie są szanse na to, by ta batalia przyniosła realne zmiany na rynku aplikacji mobilnych?

 

Kiedy na początku 1984 r. Apple wypuszczało na rynek swojego Macintosha, w patetycznych słowach zapowiadało rozpoczęcie walki z monopolem IBM-u: „24 stycznia Apple Computer wprowadzi Macintosha. Zobaczysz, dlaczego rok 1984 nie będzie jak «1984»” – brzmiało hasło puentujące pamiętny spot reklamowy. Z dzisiejszej perspektywy stawianie się Apple'a w roli wybawcy sprzeciwiającego się orwellowskiemu Wielkiemu Bratu wydaje się dość ironiczne, gdyż wychodzi na to, że stało się tym, z czym kiedyś być może chciało walczyć. Obecnie pierwsze, z czym może kojarzyć się „nadgryzione jabłko”, to właśnie inwigilacja i technologiczny monopol. Zarzuty wystosowane przeciwko Apple'owi dotyczą właśnie monopolizacji rynku aplikacji mobilnych i metod zarabiania na nich. Tym razem w rolę wyzwoliciela spod technologicznej dyktatury wciela się Epic Games. Tim Sweeney, założyciel i dyrektor generalny firmy, nie szczędził gorzkich słów byłemu partnerowi biznesowemu: „Apple jest większe, potężniejsze, bardziej obwarowane i szkodliwsze niż monopoliści z przeszłości. Przy kapitalizacji rynkowej wynoszącej 2 biliony dolarów rozmiar i zasięg Apple'a znacznie przewyższają możliwości jakiegokolwiek monopolisty technologicznego w historii”.


> Napełnianie beczki prochu


Bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny między koncernami było usunięcie Fortnitea z App Store'a, po tym gdy Epic umożliwił użytkownikom dokonywanie płatności wewnątrzaplikacyjnych z pominięciem platformy Apple'a. Jednak było to tylko odpaleniem lontu na beczce prochu.


Zarzewie konfliktu sięga aż 2015 r., kiedy Tim Sweeney zakwestionował potrzebę tworzenia cyfrowych witryn sklepowych, takich jak Steam Valve'u czy App Store Apple'a, dla urządzeń z systemem iOS i Google Play. Argumentem były rzecz jasna pieniądze, gdyż wymienione sklepy pobierają 30-proc. prowizję od transakcji dokonanych wewnątrz aplikacji (ang. in-app purchase – IAP) dostępnych na tych witrynach. Zdaniem Sweeneya przy obecnych stawkach dystrybucji treści i innych potrzebnych składnikach 8-proc. prowizja powinna w zupełności wystarczyć, aby prowadzić zyskowną witrynę sklepu cyfrowego. Swoje przekonania urzeczywistnił, uruchamiając Epic Games Store z prowizją ustaloną w wysokości 12%. W 2019 r. 30-proc. prowizja od IAP była standardem branżowym w przypadku komputerów, konsol i platform mobilnych.

 

Zdaniem Sweeneya tak wysoki „podatek” ma sens w przypadku konsol, gdzie „istnieją ogromne inwestycje w sprzęt, często sprzedawany poniżej kosztów, oraz drogie kampanie marketingowe”, ale na platformach otwartych, takich jak urządzenia mobilne i komputery osobiste, nie ma to uzasadnienia.


> Podatek jabłkowy


Apple nazywa swoją prowizję „podatkiem jabłkowym” („Apple Tax”) i argumentuje, że 30-proc., pobierane z IAP „odzwierciedla ogromną wartość App Store” i poza widocznymi funkcjami, które oferuje deweloperom, koszt ten obejmuje „technologię Apple'a, narzędzia, oprogramowanie do tworzenia aplikacji i testowanie, działania marketingowe, obsługę klienta na poziomie premium oraz dystrybucję aplikacji i treści cyfrowych dla programistów”. Apple twierdziło ponadto, że wymaga od aplikacji korzystania z jego witryny sklepowej, aby „mieć pewność, że aplikacje na iOS spełniają wysokie standardy Apple'a w zakresie prywatności, bezpieczeństwa, zawartości i jakości” oraz uniknąć narażenia użytkowników iOS na zagrożenia z alternatywnych witryn sklepowych.


Gdy w 2018 r. popularność Fortnite'a wzrosła i z pecetów rozszerzyła się na inne platformy dzięki popularności trybu Battle Royale, Epic Games starało się przenieść model gry free-to-play na urządzenia mobilne. Po wypuszczeniu swojego klienta na Androida zaoferowało go jako pakiet sideloaded, a nie jako aplikację sklepu Google Play. W ten sposób chciano uniknąć pobierania przez Google'a jakichkolwiek opłat z mikrotransakcji w grze. Spowodowało to jednak szereg obaw związanych z bezpieczeństwem i powstawanie licznych klonów produkcji, które podawały się za oryginalną grę Fortnite w sklepie Google Play, dlatego do kwietnia 2020 r. Epic wycofał wersję sideloaded i umieścił grę w sklepie Google Play. Ponieważ Apple nie zezwala na sideloading na urządzeniach z systemem iOS, Epic udostępnił klienta bezpośrednio w App Storze w 2018 r.


W połowie 2020 r. Sweeney powtórzył swoje stanowisko w sprawie 30-proc. prowizji od przychodów, którą przyjęły Apple i Google, przy okazji przesłuchania w Kongresie Stanów Zjednoczonych w sprawie zarzutów antymonopolowych wobec firm big tech, w tym Google'a, oraz podczas podobnych dochodzeń w sprawie Apple'a w Unii Europejskiej.


W lipcowym wywiadzie dla CNBC Sweeney wyraził opinię, że „Apple zablokował i okaleczył ekosystem, ustanawiając absolutny monopol na dystrybucję i monetyzację oprogramowania”, a „Google celowo tłamsi konkurencyjne sklepy poprzez blokady i utrudnienia w interfejsie użytkownika”. Po tym, jak Apple uznało, że usługi gier w chmurze, takie jak Microsoft xCloud, nie są dozwolone na platformie iOS, ponieważ pozwalałyby na ominięcie mechanizmów Apple'a weryfikujących zawartość, Sweeney napisał: „Apple zakazało metaverse'u. Ta zasada wyklucza wszystkie wieloplatformowe ekosystemy i gry z trybami tworzonymi przez użytkowników: nie tylko xCloud, Stadia i GeForce NOW, ale także Fortnite, Minecraft i Roblox”.


> Agresywne negocjacje


Choć Apple zasłania się bezpieczeństwem aplikacji i użytkowników z nich korzystających, a Epic dobrem klienta w postaci oszczędności i lepszej jakości produktów, walka w tej sprawie toczy się przede wszystkim o gigantyczne sumy, jakie z mikropłatności generuje Fortnite.


Po wydarzeniach z połowy 2020 r. Sweeney obrał sobie za cel zmuszenie Apple'a i Google'a do zmiany zasad sklepu. Jednak sposób, który wybrał, nie do końca był zgodny z obowiązującą umową. Epic zagrał va banque i w sierpniu 2020 r. wprowadził w wersjach mobilnych sklepu Fortnite'a nową opcję płatności za wewnętrzną walutę, którą można nabyć w aplikacji i którą dokonuje się płatności – V-dolce (V-Bucks). Pozwalała ona przelać pieniądze bezpośrednio na konto firmy z pominięciem pośrednictwa Google Play czy App Store'a, co skutkowało o 20% niższą ostateczną kwotą.


Obejście zakazów App Store'a nosiło kryptonim „Project Liberty”. W pierwszej fazie operacji wprowadzono do Fortnite'a standardową łatkę (które muszą być zatwierdzane przez sklep) z ukrytym kodem. Następnie 13 sierpnia 2020 r. Epic dla wersji mobilnych wypuścił poprawkę (hotfix), które już weryfikacji nie wymagają. Hotfix uaktywnił kod ukryty w patchu i dodał przycisk pozwalający użytkownikom na zakup V-dolców bezpośrednio z Epica. Jednocześnie firma ogłosiła, że ceny V-dolców nabywanych bezpośrednio przez Epic zostaną zmniejszone o 20% dla wszystkich platform. Dodatkowo Epic uprzedzał użytkowników iOS-a i Androida, że jeśli dokonają zakupu w App Storze lub Google Play, zniżka ta nie będzie naliczana ze względu na 30-proc. prowizję pobieraną przez sklepy.


Można powiedzieć, że Epic zagrał va banque, gdyż zgodnie z założeniami umowy wszystkie transakcje związane z opłatami wewnątrz aplikacji musiały być wykonywane z uwzględnieniem systemu płatności Apple'a, który narzucał na twórców wspomnianą marżę. Epic Games uważał, że tak duża firma nie może narzucać innym, mniejszym podmiotom swoich rozwiązań, a użytkownicy sami powinni wybierać, w jaki sposób chcą dokonywać opłat w aplikacjach. W umowie licencyjnej, jaką deweloperzy zawierali z Apple'em, widniał punkt mówiący o tym, że aplikacje nie mogą zawierać przycisków, linków zewnętrznych ani innych wezwań do działania, które kierują klientów do mechanizmów zakupowych poza sklepem wewnątrz aplikacji. Epic swoje działanie argumentował tym, że jej założenia są niezgodne z prawem, przez co nielegalne i nieobowiązujące do przestrzegania.


> I Wojna Korporacyjna


Na reakcję nie trzeba było długo czekać. W ciągu kilku godzin od uruchomienia poprawki zarówno Apple, jak i Google usunęły Fortnite'a ze swoich witryn sklepowych, stwierdzając, że sposób ominięcia ich systemów płatności naruszył warunki korzystania z usługi. W swoim oświadczeniu Apple zakomunikowało: „Epic Games naruszyło wytyczne App Store'a, którym w jednakowym stopniu podlegają wszyscy deweloperzy i które zaprojektowano tak, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym użytkownikom podczas korzystania ze sklepu. W rezultacie ich aplikacja Fortnite została usunięta ze sklepu. Firma Epic włączyła w swojej aplikacji funkcję, która nie została sprawdzona ani zatwierdzona przez Apple'a, i zrobiła to z wyraźnym zamiarem naruszenia wytycznych App Store'a dotyczących płatności w aplikacji, które mają zastosowanie do każdego dewelopera sprzedającego cyfrowe towary lub usługi”. Firma z Cupertino poinformowała również Epica, że do 28 sierpnia 2020 r. zablokuje dostęp do kont programistów i narzędzi dla App Store'a, iOS-a i macOS-a, co uniemożliwi firmie Sweeneya obsługę Unreal Engine na tych systemach, a użytkownicy tego silnika znajdą się w bardzo niekorzystnej sytuacji.


Epic natychmiast złożył osobne pozwy przeciwko Apple'owi i Google'owi o zachowanie antykonkurencyjne w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Okręgu Kalifornii. W swoim pozwie firma oskarżyła Apple'a o zachowania monopolistyczne z jego praktykami dotyczącymi App Store'a i systemu płatności, oskarżając je o naruszenie federalnej ustawy Shermana i kalifornijskiej ustawy Cartwright. Epic nie domagał się odszkodowania pieniężnego, ale zamiast tego „poszukiwał nakazu sądowego, aby umożliwić uczciwą konkurencję na tych dwóch kluczowych rynkach, które bezpośrednio wpływają na setki milionów konsumentów i dziesiątki tysięcy, jeśli nie więcej, niezależnych twórców aplikacji”. Sweeney stwierdził, że podejmują działania, ponieważ „walczymy o wolność ludzi, którzy kupili smartfony, do instalowania aplikacji z wybranych przez siebie źródeł, wolność dla twórców aplikacji do rozpowszechniania ich tak, jak chcą. i wolność obu grup do bezpośredniego prowadzenia interesów”.


W odpowiedzi 8 września 2020 r. Apple złożyło pozew przeciwko Epicowi, twierdząc, że ten naruszył ich umowę i starał się zablokować korzystanie z systemu płatności w każdej aplikacji Epica, w tym Fortnite'a, w sklepie iOS i zażądało odszkodowania pieniężnego za dochód, który Epic uzyskał, gdy wersja Fortnite'a z ich łatką była aktywna.

 

[...]

 

Autor jest testerem oprogramowania i entuzjastą technologii rozproszonego rejestru. Redaktor prowadzący „IT Professional”.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik \"IT Professional\"