Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



01.12.2022

Wyższy poziom programowania

Progress oferuje nowe narzędzia programistyczne: Progress Telerik, Progress Kendo UI i...
01.12.2022

Łączność w podróży

VMware SD-WAN VMware zaprezentował rozwiązanie SD-WAN nowej generacji, w tym nowego...
01.12.2022

Bezpieczne e-maile

Nowa aplikacja firmy Cypherdog Security Inc. umożliwia bezpieczną wymianę maili i...
01.12.2022

Pierwszy w branży

Schneider Electric wprowadza na rynek APC Smart-UPS Ultra. To pierwszy w branży...
01.12.2022

Przełączniki 10G dla MŚP

Nowe urządzenia to przełączniki 10G kompatybilne z systemem Omada SDN.
01.12.2022

Zarządzanie danymi

Firma Synology wprowadziła na rynek czterokieszeniowy DiskStation DS923+.
01.12.2022

Nowatorski system chłodzenia

OVHcloud zaprezentował nową, autorską technologię hybrydowego zanurzeniowego chłodzenia...
01.12.2022

Linia smart routerów

D-Link zaprezentował najnowszą rodzinę routerów Smart Wi-Fi z algorytmami sztucznej...
04.11.2022

Nowa platforma Red Hat

Nowa platforma Red Hat Enterprise Linux (RHEL) w wersjach 8.7 i 9.1 Beta obsługuje...

Metal-as-a-Service

Data publikacji: 04-01-2022 Autor: Maciej Olanicki

Zmiany w dzisiejszych programach certyfikacji sugerują, że rozeznanie w portfolio AWS, Azure czy Google Cloud zastępuje twarde kompetencje techniczne rozumiane jako umiejętność konfiguracji i wprawnego posługiwania się konkretnymi urządzeniami. Ciekawie w tym kontekście wypada oferta firmy Canonical, która rozwija koncepcję MAAS, czyli Metal-as-a-Service.

 


Sama koncepcja dostarczania metalu, czyli konkretnych urządzeń, w postaci usługi sugeruje, że dostawcy zaczęli gonić w piętkę. Wszak nie po to rezygnowaliśmy z infrastruktury on-premises i cedowaliśmy (za niemałe kwoty) odpowiedzialność za nią na zewnętrznych dostawców, by teraz cofać Wisłę kijem i odwracać ten poniekąd utrwalony już w wielu segmentach branży porządek. Usługi chmurowe spowszedniały już jednak na tyle, byśmy byli w stanie dostrzec ich mankamenty. W odpowiedzi na to realizuje się dziś wiele scenariuszy w modelach hybrydowych czy też edge-computingowych.


Opóźnienia i wydłużone czasy dostępu, regionalizacja (wszak dopiero w ciągu ostatniego roku doczekaliśmy się lokalnych regionów Azure i Google, niemniej na AWS wciąż czekamy, a w końcu konieczność zapewnienia zgodności zarówno z prawem krajowym, europejskim, jak i w wielu przypadkach międzynarodowym sprawiły, że chmura przestała być dobrą odpowiedzią na wszystko.


Szybko dostrzegły to bystre oczy analityków rynkowych pracujących dla największych dostawców, w efekcie czego dziś mamy do czynienia ze zjawiskiem stopniowego zacierania granicy pomiędzy tym co lokalne i tym co zewnętrzne. Za przykład takiej inicjatywy należy uznać koncepcję Metal-as-a-Service (MAAS) śmiało rozwijaną przez korporację Canonical odpowiedzialną za rozwój być może najważniejszego w tej chwili systemu operacyjnego w chmurze – Ubuntu.


Zmiana zwrotu


Zanim przejdziemy do tego, jak w praktyce działać ma model MAAS (właśnie taki zapis proponuje Canonical), warto omówić elementarne założenia stojące za całą usługą. Zasadniczą koncepcją jest odwrócenie kierunku migracji. Przez lata wektor miał zwrot, gdzie lokalna infrastruktura, aplikacje, serwery, maszyny wirtualne, a w ostatnim czasie także pulpity stacji roboczych były systematycznie, w coraz większym zakresie, migrowane z lokalnych serwerowni różnej wielkości, a nawet niewielkich centrów danych do ogromnych DC utrzymywanych przez największych graczy. Najpierw regionalnych, później globalnych.

 

Rzecz w tym, że za MAAS stoją te same założenia, ale o przeciwnym zwrocie. Tęgie głowy na listach płac Marka Shuttlwortha wymyśliły, że skoro organizacje różnej wielkości mogą korzystać z dobrodziejstw oferowanych przez duże, regionalne centra danych, to nadszedł czas, aby z możliwości dużych DC zaczęła korzystać infrastruktura on-premises. W ten sposób, rzecz jasna w dużym uproszczeniu, narodziła się koncepcja metalu świadczonego w postaci usługi.


Metal jako usługa


Odchodząc już jednak od założeń koncepcyjnych, a kierując się w stronę technicznych konkretów, należy zauważyć, że MAAS to w pewnym sensie wyłącznie SaaS, a zatem oprogramowanie świadczone w postaci usługi. Otrzymujemy bowiem pobierany do lokalnego „centrum danych” czy po prostu zwyczajnej serwerowni zestaw oprogramowania, którego wdrożenie i konfiguracja poskutkuje uruchomieniem on-premises usługi chmurowej bazującej na Windowsie, CentOS-ie, ESXi lub oczywiście Ubuntu.


Mowa zatem o pakiecie oprogramowania pozwalającym na sprawne i dalece zautomatyzowane uruchomienie chmury lokalnej zgodnie z najlepszymi praktykami, jakie Canonical opracował dzięki latom doświadczeń w dostarczaniu swojego systemu do środowisk chmurowych. Dzięki wykorzystaniu standardowych protokołów BMC, IPMI czy AMT oprogramowanie stojące za MAAS jest w stanie automatycznie rozpoznawać nie tylko same zasoby serwerowe, ale także sieciowe: DNS-y, DHCP czy systemy IPAM. Do konfiguracji sieci z użyciem MAAS mogą być także wykorzystywane urządzenia wirtualne, wszystko to działa na bazie KVM.

 

[...]

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik \"IT Professional\"