Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



15.07.2022

Nowa wersja BDRSuite

Vembu Technologies, dostawca oprogramowania do ochrony danych w środowiskach fizycznych,...
15.07.2022

Zarządzanie końcówkami

baramundi software opublikowało nową wersję narzędzia do ujednoliconego zarządzania...
15.07.2022

Cyberzwiadowca

FortiRecon to kompleksowe narzędzie do ochrony przed cyfrowym ryzykiem (Digital Risk...
15.07.2022

Kontrola audiowizualna

Optoma wprowadziła oprogramowanie zintegrowane z chmurową platformą Microsoft Azure do...
15.07.2022

Chmura bezpieczeństwa

Cisco przedstawiło plan stworzenia Security Cloud – globalnej, zintegrowanej, opartej na...
15.07.2022

Nowy laptop do pracy zdalnej

Wielozadaniowość pracy hybrydowej to idea, która była inspiracją dla inżynierów Della...
15.07.2022

Monitoring bez zakłóceń

Firma Axis Communications proponuje nową serię kamer wyposażonych w najnowsze technologie...
15.07.2022

Na poziomie petabajtów

Dostępny jest nowy model HD6500 firmy Synology, pierwszy z serii HD zaprojektowany z...
15.07.2022

Procesory na rynku...

irma AMD ogłosiła, że procesory Threadripper PRO 5000 WX w lipcu br. będą oferowane przez...

Plemienność

Data publikacji: 14-07-2022 Autor: Maciej Lelusz

Piwniczne, introwertyczne IT zaczyna wychodzić do ludzi, zaczynają się toczyć rozmowy, których wcześniej nie było. Coś się zmienia, z początku może tego tak nie widać – ale nabiera to tempa. A jak nie, to znaczy, że wspomniane ziarno trafiło na ugór, na którym mogą rosnąć tylko gorzkie piołuny i osty.

 

Legiony scrum masterów i kołczów DevOps kroczą w swojej nieposkromionej inkwizycji przez ostatnie lata po polach i wsiach naszego introwertycznego IT. Kazania, które głoszą, mówią o wyrwaniu silosom zębów krat, wzgardzeniu skomplikowaną strukturą korporacyjnej podległości, jest też trochę o pizzy i wartości technologii wobec biznesu. Obraz, który po sobie zostawiają, jest wymalowany wielobarwnymi kolorami szacunku wobec opinii wszystkich, zarówno tych obecnych, jak i nie. Da się tam odnaleźć wiele pokładów zrozumienia i docenienia innowacji. Ta uznana za dość nowatorską metoda współpracy między ludźmi jest oparta w gruncie rzeczy na bardzo podstawowych prawach – otwartości, chęci porozumienia i poszanowaniu drugiej strony. Czyli wszystkim tym, czym nie jest internet i do czego jako Polacy nie jesteśmy genetycznie przyzwyczajeni. Może dlatego tak trudno nam się czasem z nią pogodzić i spróbować zaimplementować w pracy.

Można by to porównać do metody Montessori, ale dla dorosłych, i nie w przedszkolu, lecz w pracy. Zasady są podobne – siadamy w kółku, nie za dużym, tak do ośmiu osób, bawimy się jakimś problemem, ale bez stresu, bez akumulowania negatywnych emocji. Wszyscy mają czuć się wyśmienicie. Pani biega, zachęca, rozmawia, tak aby każdy odnalazł w sobie chęć współpracy, przynależenia do grupy. W kółko wrzucany jest problem, absolutnie wszyscy są w pełni oddani. Są nagrody – zielone mrówki dla tych grzecznych. Są też kary dla tych nieposłusznych – czarne mrówki. Bawimy się wyśmienicie, pani przynosi bezglutenową, wegańską pizzę. Feeria barw i kolorów, w czwartki są owocki, czas dobrze nam płynie w przedszkolu. Wszyscy jesteśmy zwycięzcami, ponieważ tak bardzo skupiamy się na funkcji celu. Nie ma przegranych – bo przegrać nie jest fajnie, a jak coś nie jest wspaniałe, to nikt tego nie chce. Poza tym jak tu przegrać, gdy zabawa nie ma w praktyce zdefiniowanych etapów, jedynie mglisty, trudny do osiągnięcia cel i to bez wiążącego krwią terminu. Nagrody są za to co tydzień, w którym tak wiele wspaniałych rzeczy się dzieje, że mimo różnych starań zadania przesuwa się na kolejny tydzień. Jednakże jest cudownie. Czasami tylko trzeba opuścić banieczkę, Społecznośćzderzyć się z rzeczywistością spoza świata za lustrem… Ale to jest „ble” i lepiej o tym nie wspominać, i wrócić szybciutko do pastelowego świata, gdzie nie chodzi o to, żeby zrobić, tylko żeby robić.

Nie można natomiast odmówić tej metodzie sukcesów. Oderwanie od trudów życia niczym miękka poduszka z alcantary zapewnia swoistą kierowaną przestrzeń do tego, by ludzie, którzy są prawdziwie kreatywni, mogli osiągać wspaniałe rzeczy. Nie znaczy natomiast, że wszyscy to robią. Świat jest pełen imbecyli, którzy lubią wykorzystać taką ciepłą norkę do tego, by się w niej zaszyć i przynależeć. Niczym pasożyt czerpią ze status quo jedynie korzyści, nie dając swojej ofierze umrzeć. Tak jest z większością ideologii uznanych za dobre – co do zasady są słuszne i fenomenalne, jednakże ich realizacja w życiu realnym często zbrukana jest niskimi pobudkami jednostek. Nie ma co się jednak tym przejmować – margines zawsze się znajdzie i skreślanie ogólnie dobrego pomysłu tylko z jego powodu jest zwyczajnie głupie. Należy jednak być dość ostrożnym przy wdrażaniu jej w życie. Kapłani metody są przydatni, a ich płomienne przemowy i czasem dość zastanawiające sposoby pracy z zespołem przynoszą (gdy ziarno trafi na podatny grunt) nieoczekiwanie pozytywne efekty. Piwniczne, introwertyczne IT zaczyna wychodzić do ludzi, zaczynają się toczyć rozmowy, których wcześniej nie było. Coś się zmienia, z początku może tego tak nie widać – ale nabiera to tempa. A jak nie, to znaczy, że wspomniane ziarno trafiło na ugór, na którym mogą rosnąć tylko gorzkie piołuny i osty. Rekomendacja? Nawozić ideą dalej, ale to proces długotrwały i dość kosztowny, lub porzucić i zmienić na nowe.

Wracając jednak do kółeczek, tych małych zespołów, sprawa jest dość jasna – lecz kółka występują przynajmniej w kilku wymiarach. To znaczy, jest zespół, np. odpowiedzialny za projekt X. Mamy w nim powiedzmy osiem osób, z których każda należy do innego kółka, np. AI, System Admin, DBA, Java Dev itp. Wszystkie te kolejne wymiary mogą mieć różne nazwy – plemiona, gildie, SME itp. Generalnie chodzi o to, że mimo iż jesteś w projekcie X, to jednak musisz przynależeć gdzieś szerzej. Weźmy taką Katedrę Narodzin św. Marii w Mediolanie – budowano ją kilka pokoleń, jeden człowiek by nie dał rady, a wspólnota (mniej lub bardziej uciśniona) już tak. Podobnie jest tutaj. Mam zespół pracujący nad projektem X, złożony z ludzi, którzy są posegregowani w silosy zgodnie z ich przynależnością… moment, silosy? Cytując Pink Floyd z płyty „The Wall”: „Czy to nie jest tu, skąd przyszliśmy”.

 

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT, specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik \"IT Professional\"