Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.


26.10.2020

Nowa wersja nVision

Można już pobierać nową wersję nVision
26.10.2020

Monitorowanie infrastruktury

Vertiv Environet Alert
23.10.2020

Telefonia w chmurze

NFON Cloudya
23.10.2020

Nowości w EDR

Bitdefender GravityZone
23.10.2020

Wykrywanie anomalii

Flowmon ADS11
23.10.2020

Mobilny monitor

AOC 16T2
22.10.2020

HP Pavilion

HP zaprezentowało nowe laptopy z linii Pavilion.
22.10.2020

Inteligentny monitoring

WD Purple SC QD101
22.10.2020

Przełącznik 2,5GbE

QNAP QSW-1105-5T

Prywatność danych w czasach rodo

Data publikacji: 25-07-2018 Autor: Grzegorz Kubera
Wystarczy, że coś polubimy na...

Modele biznesowe wielu firm internetowych opierają się na produktach dostępnych „za darmo”. Celowo piszemy to w cudzysłowie, bo kiedy towary lub usługi są za darmo, to produktem staje się użytkownik i jego dane. Jak działają firmy takie jak Facebook i czy użytkownicy mogą liczyć na prywatność w obecnych czasach? Plus: są już pierwsze ofiary GDPR (rodo).

Firma doradcza Cambridge Analytica po skandalu z wykorzystaniem danych milionów użytkowników Facebooka na początku maja tego roku ogłosiła bankructwo i zakończenie działalności. Dla przypomnienia – chodziło m.in. o pozyskanie i wykorzystanie w celach komercyjnych danych 87 mln osób zarejestrowanych na Face­booku, które zostały następnie użyte w celu przewidywania ich decyzji wyborczych i wpływania na nie w ostatniej kampanii prezydenckiej w USA. Jak się okazało, afera z Cambridge dała jedynie początek informacjom na temat działań, jakie prowadzone są na Facebooku. Pracownicy Facebooka zostali zasypani gradem pytań od dziennikarzy i polityków. Emocje zdążyły już opaść, ale pytanie pozostaje: co z bezpieczeństwem danych? 

 
Okazuje się, że Facebook śledzi nasze ruchy w internecie nawet wtedy, gdy nie mamy na nim konta – i nie ma żadnego sposobu na to, aby mu tego zabronić. David Baser, dyrektor ds. zarządzania produktami na Facebooku, poinformował, że serwis śledzi użytkowników, którzy uruchamiają aplikacje lub odwiedzają strony WWW, na których znajdują się przyciski Lubię to lub Podziel się – tak zostały zaprojektowane skrypty Facebooka. Oznacza to, że nawet jeśli użytkownik nigdy nie założył i nie odwiedził Facebooka, ale używa np. aplikacji, która pozwala polubić daną funkcję czy artykuł, to wystarczy, że przypadkowo ją kliknie, i już jest monitorowany przez giganta społecznościowego. „Jeśli odwiedzisz stronę lub aplikację, która używa naszych usług, otrzymujemy o tym informację, nawet jeśli jesteś wylogowany na Facebooku lub nie masz tam konta” – przyznał Baser. 
 
Wśród informacji, jakie gromadzi Face­book, są m.in.: adres IP użytkownika, wykorzystywany system operacyjny, przeglądarka WWW i obecność plików cookie. Adres IP pozwala ustalić lokalizację użytkownika, a pliki cookie dają wgląd w to, czy już wcześniej odwiedzał daną stronę. Jeżeli nie mamy konta na Facebooku, nie jesteśmy w stanie nawet sprawdzić, czy Facebook gromadzi dane na nasz temat, a już tym bardziej zrezygnować z tej funkcji. 
 
Facebook zapewnia, że nie wykorzystuje tych danych na potrzeby reklamowe, a także nie tworzy profili-cieni internautów. „Jeśli nie masz konta na Facebooku, nie jesteśmy w stanie cię zidentyfikować, ani użyć tych informacji do tego, by lepiej cię poznać” – informuje serwis w komunikacie prasowym. Do czego zatem Facebook używa tych danych? Firma twierdzi, że działa na podobnej zasadzie do organizacji analitycznych, wykorzystując te dane np. do informowania właścicieli stron o statystykach (oglądalność), jak również może wyświetlać internautom reklamy o samym Facebooku, zachęcając do założenia konta. Z kolei osoby, które mają konto w serwisie, mogą wyłączyć wiele funkcji reklamowych w ustawieniach prywatności. 
 
W ub.r. zakończyła się sprawa w sądzie, gdzie grupa osób oskarżyła Facebooka o śledzenie aktywności użytkowników w internecie nawet po tym, gdy ci wylogują się z serwisu. Powodom nie podobało się, że Facebook może ich śledzić, co ich zdaniem naruszało prawa dotyczące prywatności i podsłuchu (sprawa dotyczyła USA). Edward Davila, kalifornijski sędzia, uznał, że to nie wina Facebooka. Z wyroku wynikało, że powodowie nie mieli uzasadnionych powodów, by oczekiwać zachowania prywatności, a także nie doznali żadnych realistycznych szkód czy strat ekonomicznych. Davila dodał, że powodowie mogli podjąć kroki, aby zachować prywatność w swoich przeglądarkach WWW, np. stosując tryb incognito, a dodatkowo nie udowodnili, że Facebook nielegalnie przechwycił lub podsłuchiwał ich komunikację. 
 
> Facebook zarabiał legalnie, ale dziś dostałby grzywnę
 
Giovanni Buttarelli, który jest odpowiedzialny za pomoc w egzekwowaniu przepisów dotyczących ochrony danych w UE, uważa, że afera z Cambridge Analytica była tylko wierzchołkiem góry lodowej. Urzędnik jest przekonany, że podobnych nadużyć było więcej. Aplikacja, jaką stosowało Cambridge Analytica do pozyskiwania danych [był to test na osobowość – przypis red.] była jedną z 200 tego typu aplikacji, które zostały zawieszone przez Facebooka – przyznał urzędnik w jednym z wywiadów. 
 
Buttarelli dodatkowo jest zdania, że skandal z Cambridge nie był przypadkiem. „To nie był wypadek, wyciek danych czy też naruszenie umowy. Tak naprawdę był to wynik standardu współpracy, a później dominującego modelu biznesowego” – dodał. Jest bardzo prawdopodobne, że gdyby do podobnego naruszenia doszło dzisiaj, Facebook musiałby zapłacić karę finansową w wysokości 4% globalnego przychodu za naruszenia prywatności użytkowników. Taką grzywnę wymusza GDPR (General Data Protection Regulation), rozporządzenie o ochronie danych osobowych, które weszło w życie 25 maja br. (u nas znane jako rodo). W przypadku Facebooka taka grzywna oznaczałaby 1,5 mld dolarów. Buttarelli ma nadzieję, że GDPR przyczyni się do poprawy sytuacji na rynku, a także pomoże wielu firmom – w tym Facebookowi – odzyskać zaufanie konsumentów. 
 
[...]
 
Założyciel i dyr. generalny firmy doradczo-technologicznej, pełnił funkcję redaktora naczelnego w magazynach i serwisach informacyjnych z branży ICT. Dziennikarz z ponad 10-letnim doświadczeniem i autor książki nt. tworzenia start-upów. 

Artykuł pochodzi z miesięcznika: IT Professional

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"