| Data publikacji: 01-02-2012 | Autor: | Krzysztof Jakubik |
Podczas pierwszej fali wirtualizacji serwerów skupiano się głównie na konsolidacji zasobów centrów danych przy próbie utrzymania ich wydajności. Do wirtualnych maszyn jako pierwsze były przenoszone aplikacje działające w środowisku programistycznym lub te, które charakteryzowały się małym obciążeniem. Były to też głównie aplikacje statyczne, nieobciążane wieloma operacjami wejścia/wyjścia (DHCP, DNS, Active Directory). Serwery wykorzystywały głównie pamięci masowe w sieci Storage Area Network (SAN) bazujące na blokach danych.
Jednak wzrost popularności wirtualizacji serwerów zapoczątkował odchodzenie od infrastruktury SAN jako pamięci masowej dla wirtualnych serwerów. Jeszcze niedawno w sieci SAN każda wirtualna maszyna wymagała odrębnej przydzielonej przestrzeni dyskowej Logical Unit Number (LUN), a szybki wzrost liczby wirtualnych maszyn niósł ze sobą wzrost liczby LUN-ów. VMware stworzył nawet specjalny system plików (VMFS), który pozwalał rozwiązywać problemy z sieciami SAN dla wirtualnych maszyn, umożliwiając stworzenie większej (ale wciąż ograniczonej) liczby LUN-ów z możliwością przechowywania danych dla wielu wirtualnych maszyn. Administratorzy zdali sobie sprawę, że z wirtualizacją będą wiązać się niemałe wyzwania, zarówno po stronie serwerów, jak i pamięci masowych.
Jako że technologia wirtualizacji serwerów przez ostatnich parę lat dojrzała, osiągnęliśmy teraz stan, gdzie wiele intensywnie wykorzystywanych aplikacji, krytycznych dla funkcjonowania firm, bez problemu działa w wirtualnych maszynach. Wzrósł jednak poziom skomplikowania zarządzania całym środowiskiem, pojawiła się konieczność rozwiązywania problemów związanych z wąskimi gardłami (szczególnie wobec operacji wejścia/wyjścia) i zapewnienia odpowiednio wydajnych, ale prostych w obsłudze pamięci masowych. Naturalnym wyborem jako system pamięci masowych dla wirtualnych serwerów stały się rozwiązania Network Attached Storage i iSCSI.
iSCSI oferuje łatwość obsługi i niski koszt względem tradycyjnych sieci SAN opartych na protokole Fibre Channel, ale wciąż ma wiele ograniczeń. NAS oferuje podobne koszty i łatwość obsługi, jednak praktycznie nieograniczona skalowalność i możliwość współdzielenia zasobów czynią serwery NAS najlepszą platformą do systemów prywatnej chmury. Szefowie centrów danych, którzy coraz częściej skupiają się na wirtualizowaniu wszystkich pracujących serwerów, powinni poważnie rozważyć ten model.
Skalowalność sieci SAN jest ograniczana poprzez blokowy model przechowywania danych, podczas gdy systemy wirtualizacyjne potrzebują elastycznego skalowalnego systemu pamięci masowej. Z pomocą przychodzi wspomniany już system plików VMware VMFS, pozwalający na przechowywanie wirtualnych dysków jako pliki. Maksymalny rozmiar woluminu wynosi 64 TB, podczas gdy każdy wirtualny dysk może mieć objętość do 2 TB – dla większości firm wąskim gardłem szybciej okaże się osiągnięcie przepustowości systemu I/O niż wyczerpanie tych limitów.
Artykuł pochodzi z miesięcznika: IT Professional
Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.